Menu

Der Treffer

Bundesliga czarno na białym

Katastrofa, która daje mnóstwo rozrywki

staubwolke

Bramek tracą tyle, co przeciętnie broniąca drużyna hokejowa. Może to przez pogodę, a może przez oceaniczne przestrzenie?

Gdy było ciepło, byli rewelacją ligi, gdy zrobiło się chłodniej, stali się jedną z najgorszych drużyn. Co się stało z Borussią Dortmund? Treffer stawiałby na pogodę, ewentualnie na efekt uboczny powrotu Uli Hoenessa do Bayernu. Oliver Fritsch z Die Zeit proponuje inną diagnozę: za kadencji Petera Bosza dziury w obronie BVB, które były tam już wcześniej, jeszcze się powiększyły.

 

Przykłady można mnożyć, nie sięgając nawet do 4:4 z Schalke. Choćby w Hanowerze, gdzie Borussia przegrała 2:4, rywale atakowali często z przewagą liczebną, a do tego mieli do dyspozycji „oceanicznie wolne przestrzenie”. Eintrach (2:2) też trafiał dość łatwo.

 

Ktoś powie: do końca września potrafili bronić, od października przestali? Otóż nie do końca jest tak, że potrafili. Frtisch przypomina choćby mecz z Mönchengladbach, wygrany przez BVB aż 6:1. Końcowy wynik zupełnie nie oddaje przebiegu gry. Po 20 minutach to piłkarze Gladbach mogli prowadzić 3:0 – to że nie wykorzystali swoich szans, było zasługą bramkarza Dortmundu albo ich własnej nieporadności. Ten mecz mógł się skończyć równie dobrze 3:3. Dlaczego nie?

 

Druga sprawa to terminarz: na początku sezonu Borussia mierzyła się z HSV, Koeln czy Wolfsburgiem i rozbijała rywali siłą ognia w ofensywie. Później przyszła seria pojedynków z czołówką – z Lipskiem, Bayernem, Hanowerem czy Schalke, czyli drużynami, które też mają siłę ognia. I to był prawdziwy test wartości dla defensywy BVB.

 

Wg Fritscha, znaczenie może mieć też fakt, że Peter Bosz ma doświadczenia trenerskie głównie z holenderskiej Eredivisie, a tam do obrony nie przykłada się aż takiej wagi, błędy kosztują po prostu mniej niż w Bundeslidze. Chyba ważniejsze jest jednak pytanie: dlaczego Borussia nie wyda trochę na porządnych obrońców? Pieniędzy przecież w Dortmundzie nie brakuje.

 

Jedno jest pewne: mecze BVB zapewniają świetną rozrywkę, w sobotę w Leverkusen też tak powinno być. Poza tym, to może być ostatnia szansa, żeby zobaczyć Petera Bosza na ławce dortmundczyków. A później zaczną szukać swojego Hoenessa.

 

 

© Der Treffer
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci